Dziękujemy, teraz zawsze będziesz na bieżąco!
WYSTAWA do 5 lutego. Trzeba to zobaczyć!
Wczoraj wieczorem mięliśmy wyjątkową okazję spotkać się z twórczością Janusza Zigmańskiego, artysty niebanalnego i poszukującego, którego malarstwo balansuje pomiędzy abstraktem i formą kreacjonistyczną. Od delikatnych realistycznych portretów po ekspresjonizm i abstrakcję, gdzie mocne, zdecydowane kolory, niemalże szablonowe odcięcia tła dają możliwość skupienia się na istocie, na portrecie wewnętrznym bohatera, na jego charakterze. To zestawienie kolorów, izolacja buduje intymność spotkania, a wtedy zaczyna się dyskurs pomiędzy formą, ideą, a odbiorcą. Zigmański w przenośni i dosłownie zrywa kolejne warstwy, bawi się w alchemika próbując wyekstrahować istotę człowieczeństwa eksplorując często tereny napawające grozą. Unika estetyzacji zła, nazywa je po imieniu nadając mu jednak formę antropomorficzną abyśmy nie czuli się za wygodnie, bo zło jak i piękno należą do świata ludzi o czym Zigmański z całą pewnością wie. Koniecznie trzeba to zobaczyć!